„— Zamknij się, psiakrew! — powiedział Tay Tay. — Nie twoja rzecz, co robię. Wynoś mi się do domu i nie przychodź tu, jak jestem zajęty.
Murzyn cofnął się. Chwilowo zapomniał o głodzie. Myśl, że zobaczy na fermie albinosa, zapierała mu dech w piersiach.
— Zaczekaj! — rzekł Tay Tay. — Jeżeli zarżniesz tego muła i zjesz go, kiedy mnie tu nie będzie, to jak wrócę, zapłacisz mi za niego, i to nie pieniędzmi, bo przecież wiem, że nie masz grosza przy duszy.
— Nie, proszę pana Tay Tay, ja bym czegoś podobnego nie zrobił. Nic zjadłbym muła mojego pana. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. Ale proszę pana szanownego, niech pan nie sprowadza tu żadnego czarodzieja.
Czarny Sam cofał się przed Tay Tayem. Oczy rozszerzyły mu się nienaturalnie i łyskały niesamowicie białkami.
Kiedy Tay Tay zawrócił na podwórko, Shaw podszedł do Murzyna.
— Jak wyjedziemy — powiedział — przyjdź pod kuchenne drzwi, to pani Gryzelda da ci coś do jedzenia. Powiedz Wujowi Feliksowi, żeby też przyszedł.
Czarny Sam podziękował, ale nie zapamiętał ani słowa z tego, co mówił Shaw. Obrócił się na pięcie i pobiegł ku stodole stękając z cicha.
Buck przechadzał się niecierpliwie między gankiem a samochodem.
— Jedźmy już, ojciec — powiedział. — Jeżeli wcześnie nie wyjedziemy, będziemy się pętać po tych błotach przez całą noc. Nie bardzo lubię bagna po ciemku.“(16)
Tenis stołowy |MeczeOnline.TK |pozycjonowanie 2.0