„—Jak to przez solidność
— No bo przecież zapłacił mi z góry! To był tylko znajomy, żadna specjalna bliska znajomość... czy krewniak. Ale jeżeli się czegoś podjęło, to... to... — zabrzęczała melodyjna nutka fletu — to z każdego zobowiązania trzeba się wywiązać. U mnie inaczej być nie może!...
— Tek, tek — westchnął. — Co do mogiłek może. ma pani rację... Przeważnie udar serca... Teraz mamy takie paskudne ciśnienie, że byle co, a już po jakimś sercowcu... Angina pectoris, tek.
— Kiedyż on nie umarł na żaden udar! — Obiecujące zdumione oczy Sztajsowej jakby mówiły oj, przygotuj się pan do frajdy.
— Cha! — Obojętnie pociągnął z kieliszka. — Angina czy też po prostu grypa, czy to w gruncie rzeczy nie wszystko jedno, proszę miłej pani
Teraz to już nie był flecik, lecz prawie klarnet. Widocznie w gardle Sztajsowej ktoś nacisnął wentyl czy jakiś piston.
— On... on utonął — wyrzekła potem. — Przepraszam, ja się niekiedy jąkam. To u mnie nerwowe.
Utonął, utonął... Ktoś... jakiś blondyn, cudzoziemiec, u"tonął również. Karmił raki pod przęsłami mostu Kierbedzia... Przyjrzał się jej z zaciekawieniem.
— Utonął to dopiero... Cóż, w Wiśle są wiry, są!... Na pewno chwycił go skurcz że też ludzie są tacy nieostrożni...“(3)
drzwi wewnętrzne |Ziołowe farby do włosów |meble ze stali nierdzewnej