„mocji na „wojennych" poruczników. Podkowa zdążył już spakować paczki, należy je tylko powynosić. Na Stare Miasto nie chce się zgodzić, już nadchodziła godzina policyjna, zanim zawleczemy się rikszą czy dorożką, wsiąkniemy po drodze. A tego nam nie wolno.
— Mogliście zawiadomić wcześniej — mówię zła. — Nie mam innego lokalu. Noc Sylwestrowa. Szkopy bawią się po kawiarniach i kasynach. Nic nam nie zrobią. Gdzie te paczki
— Ja mam lokal, palce lizać. Na Widoku. U Hamleta.
Podkowa zaręcza własną głową za polskiego Hamleta, Inka także, wobec tego zabieramy się do wynoszenia. Bibuła, plastyk, amunicja. Dwie wymalowane tkwią bohatersko w bramie, chciały zapewne zobaczyć, jak nas wyprowadzają. Ucieszyły się. naszym życiem. Mówię, żeby w dalszym ciągu patrolowały ulicę, bramę i schody i niech za nami nie idą. Daleko to nie jest, Widok 1. Na piętrze Inka wypukuje w drzwi sygnał. Otwiera nam... Zdzich! Mój brat stryjeczny okazał się owym Hamletem. Zaraz wyjrzała Hala, potem Irka. Natomiast Zosia, najmłodsza, którą Ziutka wciągnęła na tajne studia, uporczywie siedzi nad skryptami i udaje, że nic nie słyszy. Wychylił głowę stryjek, tak bardzo podobny do mojego Ojca. Popatrzyła na nas stryjenka. Tak więc, cała moja rodzina bliższa i dalsza konspirowała, o czym dowiadywaliśmy się przypadkiem w nieoczekiwanych spotkaniach. Przy wynoszeniu następnych paczek zwolniłam panny. Wybierały się na Sylwestra do znajomych, stąd te szminki i kolorowe apaszki, kwiatki, szaliki. Pobiegły na [przystanek w Alejach. Śnieg pada drobny i nikły, już jest ciemno. Jeszcze kilka razy tam i z powrotem. Przeniosłyśmy wszystko.“(12)
<<<< Od tamtej pory minęło
| Księżyc pochylił się >>>>
zakłady sportowe |kubus |Podłogi korkowe