„W więzieniach nowojorskich "ięźniowie z całkowitą jednomyślnością uznali wyłączenie oświetlenia za szykanę strażników pod swym adresem; po prostu nie przyszło im do głowy, że również na wolności może nie być światła. Podnieśli więc rwetes pod niebiosa, graniczący właściwie z buntem. Gdyby wiedzieli, że nie działają żadne urządzenia alarmowe, a w takiej ciemności wszystkie koty szare...
Blady strach padł na dyrektorów banków. Większość skarbców ma skomplikowane zamki elektryczne, a i urządzenia ostrzegawcze też muszą być stale pod napięciem. W gruncie rzeczy pomysłowy gangster mógłby chyba w tę noc opróżnić kasy banków z dobrych kilku miliardów dolarów. W Nowym Jorku napadów jednak było niewiele. Widocznie włamywacze też mieli trudności z odnalezieniem drogi w ciemnościach. Natomiast w Rochester i w Bostonie doszło rzeczywiście do licznych włamań, a miały też miejsce napady na banki — wszystkie zresztą nieudane.
W porcie nowojorskim awaria unieruchomiła radary i całą sygnalizację świetlną awanportu, a ruch statków jest tam niewiele mniejszy niż ruch samochodów na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Co gorsza, zaniemówił także wskutek braku napięcia pewien przemądrzały, nowo nabyty komputer, który segregował ruch statków po Zatoce Hudsona, przydzielał nabrzeża i kontrolował godziny wyjścia w morze. Ponieważ nikt już nie potrafił zastąpić w tym maszyny — opuszczone statki pośrodku zatoki ryczały wniebogłosy, aż do zachrypnięcia syren, domagając się opieki i jakichkolwiek wyjaśnień. Których zresztą w kapitanacie portu i tak nikt nie mógł im udzielić. W kapitanacie sami chcieliby wiedzieć, co się stało. Na domiar złego, w rejon stoczni wojennej na Brooklynie wpływała właśnie eskadra niszczycieli. Są“(15)
<<<< Według Juliusza Soloni
| - Zamknij się psiakrew >>>>
Skarpetki |materace 160 |Google Adwords